Kiedyś, jako młoda kobieta, na przystanku autobusowym w Lublinie, zauważyłam młodego mężczyznę z kolczykiem w uchu.

Zaczęłam intensywne rozważania; co jest powodem  takiej niecodziennej manifestacji. Zaczęłam rozmyślać o znaku rozpoznawczym, być może, dla  preferencjach seksualnych, a wszelkie zboczenia seksualne były wtedy tematem tabu.

Dzisiaj kolczyki kobiety i mężczyźni  noszą na całym ciele: w uszach, w nosie, na języku, brwiach, na pępku, sutkach i zapewne także  na mniej  widocznych publicznie częściach ciała. 

A tatuaże?!  Kiedyś dawno temu, ktoś mnie uświadamiał, że  tatuaż w postaci małej kropelki pod okiem jest znakiem rozpoznawczym  dla bywalców  więźień.  Dzisiaj  ludzie mają popisane i pomalowane  całe ciało. W moim odczuciu jest to swiadome kalectwo. I ta moda się rozszerza! 

Dalej dochodzimy do tego co nazywa się " drag queen" Wiki podaje taką definicję tego zjawiska: "Drag queen to osoba, zwykle mężczyzna, która używa ubrań i makijażu drag do naśladowania i często wyolbrzymiania kobiecych symboli płci i ról płciowych w celach rozrywkowych."




 Mężczyzna karykarykaturalnie przebrany za kobietę, w peruce i wymalowany, z przyprawionym biustem -  jest potworkiem. Jeżeli  to ma ośmieszyc kobietę, to niestety degraduje mężczyznę.  

Ja nie wiem kogo to bawi, mnie to przeraża,  bo prowadzi do  katastrofy  świata tego  w którym  żyłam do tej pory.  Czyż nie jest możliwe, że takie Drag Queen zaczną funkcjonować  w innych dziedzinach życia niż rozrywka? Mogą zacząć  sprzedawać  chleb, czy kierować autobusami, mogą prowadzić dzieci do szkoły czy przedszkola...

Już mamy małżeństwa dwóch mężczyzn albo dwóch kobiet, ktore nawet wychowują  dzieci. Nie wiem jakie są skutki takich eksperymentów, ale one nie prowadzą do równowagi  w  świecie  ludziej przyrody. 

Więc moje pytanie jest takie: kto i kiedy zmieni te trendy które degradują poczucie własnej wartości wśród  ludzi?